|
Zbigniew Herbert jest poetą znanym i cenionym w Polsce i za granicą. Jego wiersze były tłumaczone na język angielski (wydany dzięki pomocy Czesława Miłosza w 1968 roku wybór Selected Poems), włoski, czeski, holenderski i szwedzki. Do najważniejszych nagród, którymi wyróżniony został Herbert należą: nagroda im. Nikolausa Lenaua (1965), nagroda im. Herdera (1973) i nagroda im. Petraki (1978). Kolejne etapy twórczości poety przedstawi poniższe zestawienie: Jaskinia filozofów (dramat w 3 aktach) - na łamach Twórczości 1956 Struna światła - 1956 Hermes, pies i gwiazda (wiersze i proza) - 1957 Studium przedmiotu - 1961 Barbarzyńca w ogrodzie (eseje) - 1962 Napis - 1969 Pan Cogito - 1974 18 wierszy - 1983 Raport z oblężonego Miasta - 1984 Elegia na odejście - 1990 Rovigo (nagroda Literatury) -1992 Martwa natura z wędzidłem (nagroda im. Kazimierza Wyki) - 1991-93 Epilog burzy - 1998
Czym jest poezja Herberta? To pytanie zadają sobie koledzy-poeci, krytycy literaccy i inni, ktorym bliskie jest dzieło Z. Herberta. Oto wypowiedzi niekórych z nich:
Wisława Szymborska dla Gazety Wyborczej Na każdy jego wiersz się czekało, każdą kolejną książkę omawiało w gronie miłośników pezji jako wydarzenie artystyczne i moralne wielkiej wagi. Można było ręką zasłonić nad wierszem nazwisko autora, a i tak tekst jego był zawsze rozpoznawalny. Dane mu było mówić głosem własnym, co zdarza się tylko wielkim artystom. Jego twórczość to w literaturze, nie tylko polskiej, ale i światowej, wartość bezwzględna. Czas jej nie skruszy, bo zawsze będą czekały ludzi dramatyczne wybory, nadzieje i złudzenia, i konieczność rozpoznania prawdy w zamęcie rzeczywistości. A o tym właśnie pisał Herbert aż do śmierci. Należy mu się wieczność, że robił to tak pięknie.
Czesław Miłosz dla Gazety Wyborczej Ze Zbigniewem Herbertem byłem w bardzo ścisłej, długiej przyjaźni. Mieszkał długo w Paryżu i tam się właśnie spotykaliśmy. To była bardzo gorąca przyjaźń, urwała się jakiś czas temu. Miesiąc temu telefonowałem do niego, odbyliśmy bardzo serdeczną rozmowę, która zlikwidowała rozmaite nieporozumienia. Wcześnie zacząłem go tłumaczyć na jezyk angielski, ponieważ jego twórczość bardzo do mnie przemawiała. Byłem znacznie starszy i poczuwałem się do obowiązku działania jako promotor, jako ten, który pokazuje polską poezję. Nikt spośród polskich poetów nie nadawał się do tego lepiej niż Herbert. Najpierw ogłaszałem jego wiersze w czasopismach, później umieściłem w antologii polskiej poezji powojennej, która ukazała się bodaj w 1965 roku. W 1968 roku wydałem jego "Wiersze wybrane". Herbert był człowiekiem bardzo skomplikowanym psychicznie, jego poezja jest odbiciem tych zmiennych stanów. To był człowiek, który mało pisał o sobie. Jego poezja była kaligraficzna. Tylko w paru wierszach, jak te w ostatnim tomie, zbliżył się do spraw osobistych. W tym tomie są wiersze bardzo przypadkowe, ale równocześnie są takie, które stanowią jakby pożegnaniem z życiem, rodzaj testamentu, na przykład bardzo wzruszający "Brewiarz".
Gustaw Herling-Grudziński w rozmowie z Rzeczpospolitą To jest straszliwy cios dla nas wszystkich. Umarł jeden z najwybitniejszych pisarzy polskich, znakomity poeta, świetny eseista, no i, pozwolę sobie na ten akcent osobisty, bliski mi człowiek i przyjaciel. Bardzo nad tym cierpię, że nie dożył dnia, w którym stałby się laureatem, bardzo zasłużonym laureatem, literackiej Nagrody Nobla. Ale w sercach jego admiratorów i czytelników jest on już niewątpliwie, i był od dość dawna, takim właśnie laureatem noblowskim. Z perspektywy zagranicy chcę dodać, że należy on do najbardziej znanych pisarzy polskich w innych krajach. Kilka miesięcy temu jeden z największych włoskich wydawców, Adelphi z Mediolanu, opublikował wybór wierszy Zbyszka ze wstępem Josifa Brodskiego.
Marta Wyka w rozmowie z Rzeczpospolitą Nie chciałabym mówić banałów i rzeczy oczywistych, że odszedł jeden z najwybitniejszych polskich twórców dwudziestego stulecia. Chciałam jednak zauważyć, że dwa ostatnie tomiki Herberta: "89 wierszy" i "Epilog burzy" będą teraz czytane inaczej, nie jako kanon, tylko jako ostatnie słowo poety, o którym jeszcze nie wiedzieliśmy, że będzie słowem ostatnim. Wśród tych dwóch książek może nawet ważniejsze jest "89 wierszy", w których Herbert pokazał nam samego siebie we własnym wyborze, stworzył autoportret artysty, moralisty i człowieka swojego stulecia. Bardzo charakterystyczne, że ten tom zamyka nieduży wiersz zatytułowany "Kamyk", czyli kończy się on wyjściem do elementów pierwotnych, do czegoś co jest i na początku, i na końcu. Myślę, że ta symbolika ostatnich wierszy Herberta, tego co on sam o sobie sądził, będzie teraz dla nas bardzo ważna.
Karl Dedecius - były dyrektor niemieckiego Instytutu Kultury Polskiej w Darmstadt, wybitnytłumacz literatury polskiej - wypowiedź dla Rzeczypospolitej
Śmierć Zbigniewa Herberta nie jest dla mnie wielką niespodzianką, ponieważ wiedziałem, że poeta chorował od dłuższego czasu. Dotyka mnie ona jednak w najgłębszy sposób, bo byliśmy serdecznie zaprzyjaźnieni. Od lat pięćdziesiątych tłumaczę jego wiersze, należy on do mojego pokolenia i razem z utworami Szymborskiej i Różewicza był mi najbliższy z polskich poetów współczesnych. Herbert żył życiem bardzo skomplikowanym i cierpiał z powodu swoich przyjaciół i z powodu swoich wrogów, z powodu swojej ojczyzny, Europy i świata. Z biegiem czasu doszły do tego jeszcze banalne cierpienia fizyczne i dlatego wiedziałem, że to życie jest skomplikowane i nie będzie wieczne. Wieczne są natomiast jego wiersze, bo był on nie tylko jednym z największych polskich poetów tego stulecia, ale także jednym z największych liryków Europy i chyba ze współcześnie żyjących poetów do tej Europy najbardziej przywiązany, jeśli chodzi o jego edukację, charakter, tradycje rodzinne i intelektualne. Twórczość Herberta została wyżej oceniona w Niemczech niż twórczość innych polskich poetów. Otrzymał w naszym kraju z piętnaście nagród, a jego liryka ma największe nakłady sięgające stu tysięcy, a to jest olbrzymia liczba. Był najbardziej znanym, najczęściej drukowanym w prasie i publikowanym w niemieckim radiu polskim poetą.
Adam Michnik w artykule w Gazecie Wyborczej 29. lipca 1998 Naznaczył swoją epokę. Był świetnym eseistą, autorem wybitnych sztuk teatralnych i genialnym poetą. Wytworzył własny język - język pokornego heroizmu, autoironicznej odwagi, romantyzmu ducha rozmiłowanego w klasycznym kanonie piękna, europejskiej polskości. Był poetą, który z dumą pełną determinacji opowiadał o Polsce podbitej i poniżonej; o jej smutnej godności, gdy już tylko sny nie zostały upokorzone. Zapisał najwspanialsze karty dwudziestowiecznych dziejów polskiego honoru. Pisał językiem przejrzystego piękna, świadomego swej kruchości. Potrafił jednak słowa czułe i kruche wiązać w taki sposób, że stawały się twarde jak metal: "Bądź wierny Idź". Ta fraza na zawsze dźwięczeć będzie w polskiej mowie. Uformował go czas konfrontacji duchowej z totalitarnym barbarzyństwem, któremu stawiał czoło z podziwu godną konsekwencją. Wiersze Zbigniewa Herberta stały się w latach 70. i 80. modlitwą mojego pokolenia; "Pan Cogito" stał się naszym przewodnikiem po trudnych czasach, kiedy rządził potwór. Ten potwór: - jest jak ogromna depresja
rozciągnięta nad krajem nie da się przebić piórem argumentem włócznią gdyby nie duszny ciężar i śmierć którą zsyła można by sądzić że jest majakiem chorobą wyobraźni ale on jest jest na pewno jak czad wypełnia szczelnie domy świątynie bazary zatruwa studnie niszczy budowle umysłu pokrywa pleśnią chleb dowodem istnienia potwora są jego ofiary jest dowód nie wprost ale wystarczający.
|
Z tym potworem zmagał się poeta bez przerwy. W tych zmaganiach bywał finezyjny i brutalny, nieraz uderzał na odlew, a nieraz na oślep. Zawsze jednak przywoływał potęgę smaku, który nakazywał poecie stanąć na wysokości zadania, to znaczy spojrzeć losowi prosto w oczy. Teraz został przyjęty do grona zimnych czaszek, do grona swych przodków Gilgamesza, Hektora, Rolanda, obrońców królestwa bezkresu i miasta popiołów; do grona Kochanowskiego, Mickiewicza, Słowackiego. Zbigniewa Herberta opłakuje dziś cała Polska, niezależnie od ideologicznych barw i kulturalnych opcji. Gdy wypowiadał się o sprawach środowiskowo-politycznych, nie odbiegał od norm polskiego piekła, w którym pogrążyły nas ostatnie lata; gdy przemawiał wierszem, osiągał doskonałość i mądrość serca właściwą tylko arcydziełom. Był czas, gdy miałem zaszczyt obcować blisko ze Zbigniewem Herbertem. Jego wiersze pozwoliły mi przetrwać trudne więzienne lata. Nigdy o tym nie zapomniałem. Potem nasze drogi rozeszły się gwałtownie. Jego wypowiedzi politycznych z ostatnich lat często nie potrafiłem zrozumieć. Ale jego wiersze zawsze wprawiały w zachwyt i zadumę. I tak już pozostanie: - Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą. Ciężko wyznać: na taką miłość nas skazali taką przebodli nas ojczyzną.
|
|