O Patronie


 

Zbigniew Herbert

1924-1998

Twórczość

Biografia

Siłą indywidualności poezji wielkich twórców jest tworzony przez nich własny świat i język pojęć służący do jego opisu. Świat ten pozostaje najczęściej w niezgodzie z istniejącym porządkiem, niemal nigdy nie jest jego wiernym odzwierciedleniem. Wyraża poetycki bunt, w którym tkwi właściwe naszej części Europy rozumienie roli artysty. Poeta nie jest tylko wynalazcą rymów. Tradycja wymaga, aby był bardem narodowym śpiewającym pieśni podchwytywane przez tłumy i głosił prawdę w sprawach najważniejszych dla ogółu.

Zbigniew Herbert należy do największych buntowników ostatniego półwiecza. Walczy o miejsce człowieka przedstawiając nadrzędną wartość jednostki jako podmiotu, a nie przedmiotu działania historii. Walka ta wydaje się być skazana na niepowodzenie: ludzie nie wyrzekną się nigdy swoich stadnych interesów, dominować będzie zawsze masa, historia zaś utrwali tłumy, zgiełk i wysokie racje stanu. W grze z historią człowiek jest drobnym pionkiem pozbawionym wpływu na swój los. Zamiast krzyku milionów prześladowanych i krzywdzonych słychać przejmującą ciszę. Pojawia się stereotyp poświęcenia i stereotyp bólu. To przeciwko nim występuje Herbert od lat prowadząc walkę o godność człowieka.

Aby dotrzeć do sensu poezji Zbigniewa Herberta należy prześledzić koleje jego życia. Zbigniew Herbert jest twórcą ściśle związanym ze swoim czasem dziejowym. Niepodobna zrozumieć jego wierszy bez świadomości losu pokolenia Armii Krajowej. Wojna i następujący po niej okres stalinowski oznaczał dla poety koniec jego Polski. Pierwsze powojenne dziesięciolecie ukształtowało model opartej o tragizm poezji tak charakterystycznej dla Herberta. Zbigniew Herbert urodził się 29 października 1924 roku we Lwowie w rodzinie Bolesława i Marii z d. Kaniak. Ojciec przyszłego poety był prawnikiem i dyrektorem jednego z lwowskich banków. Co interesujące, rodzina Herbertów pochodzi z Anglii, a do Galicji trafiła przez Austrię. Pradziadek Zbigniewa Herberta nie umiał ani słowa po polsku i był nauczycielem języka angielskiego. Trudno dopatrywać się w tym bezpośrednich przyczyn europejskości Herberta czy iście anglosaskiej powściągliwości jego liryki. Niemniej jest to fakt symboliczny i może nie całkiem bez znaczenia.

Rok przed wybuchem wojny młody Herbert rozpoczął naukę w Gimnazjum im. Kazimierza Wielkiego we Lwowie. Podczas wojny za okupacji niemieckiej imał się różnych zajęć. Przez pewien czas pracował w produkującym szczepionki Instytucie Behringa jako karmiciel wszy. Był członkiem Armii Krajowej; w 1942 roku ukończył szkołę podchorążych. Jednocześnie uczęszczał na tajne komplety gimnazjalne i w 1943 roku zdał maturę. Następnie studiował filologię polską na tajnym Uniwersytecie Jana Kazimierza.

W 1944 roku (przed wkroczeniem Armii Czerwonej) wyjechał do Krakowa. Studia na Akademii Sztuk Pięknych szybko przerwał (podobno z powodu widocznego braku talentu). Później wybrał Akademię Handlową, którą ukończył jako magister ekonomii w 1947 roku. Próbował też swoich sił na wydziale prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. W roku 1948 przyjechał do Sopotu. W tym czasie zaczął studiować prawo i filozofię u prof. Henryka Elzenberga na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Redagował Przegląd kupiecki i pracował w Banku Polskim. Pierwsze artykuły Herberta ukazały się podczas jego studiów prawniczych w Tygodniku Wybrzeża. W 1949 roku uzyskał tytuł magistra praw na UMK w Toruniu. Rozpoczął współpracę ze "Słowem Powszechnym". Od 1950 roku przebywał w Warszawie, gdzie studiował filozofię na UW. Aby się utrzymać z dala od rodziny w czasie gdy ze względów politycznych nie mógł publikować swoich opinii w pismach literackich, nie chcąc zgodzić się na jakikolwiek kompromis moralny, wykonywał różne, często nie licujące z pozycją człowieka mającego dyplomy trzech fakultetów, prace. Przez dłuższy czas był ekspedientem w sklepie. Związał się z Nauczycielską Spółdzielnią Pracy Wspólna Sprawa, w któr pracował jako kalkulator (podaję za słownikiem bibliograficznym - "Współcześni polscy pisarze i badacze literatury" - WSiP 1994).

Herbert debiutował jako poeta na łamach tygodnika "Dziś i jutro" w roku 1950. Pierwszymi wydrukowanymi wierszami były: Napis, Pożegnanie września i Złoty środek. Początkujący poeta drukował swoje wiersze w "Dziś i jutro" przez 3 lata pod pseudonimami Patryk oraz Stefan Martha. Współpracował też z "Tygodnikiem Powszechnym", gdzie prowadził dział felietonowy Bez ogródek. Ponadto drukował w "Przeglądzie Powszechnym" i "Twórczości". Był członkiem Związku Literatów Polskich od 1955 do rozwiązania związku w 1983 roku. W latach 1963-1968 współredagował miesięcznik "Poezja". Jest to czas wypełniony wieloma podróżami - do Anglii, Włoch, Niemiec. Kilkakrotnie jeździł do Francji i Grecji. W roku 1968 ożenił się z Katarzyną Dzieduszycką. W roku akademickim 1970-71 przebywał na Zachodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych jako visiting professor Uniwersytetu Los Angeles.

Niemal jednocześnie w 1971-72 Herbert został przyjęty do kilku elitarnych stowarzyszeń literackich i akademii, spośród których najważniejsze to Polski PEN Club i Akademie der Künste z Berlina Zachodniego. Zbigniew Herbert stał się człowiekiem znanym w kręgach literackich. W 1975 roku poproszono go, aby wykładał na utworzonym kilka lat wcześniej Uniwersytecie Gdańskim. Obok pracy literackiej zaangażował się w działalność polityczną. W grudniu 1974 roku podpisał tzw. List 15 żądający udostępnienia Polakom zamieszkałym w ZSRR kontaktu z polską kulturą (zbierający podpisy Adam Michnik został zatrzymany przez milicję). W grudniu 1975 roku wobec projektowanych zmian Konstytucji podpisał Memoriał 59. Było to pierwsze masowe wystąpienie intelektualistów domagających się zmian polityczno - ustrojowych w PRL. Od końca lat siedemdziesiątych Zbigniew Herbert przebywał w Austrii, RFN i we Włoszech. W 1981 roku pracował w podziemnym "Zapisie". W 1989 roku został członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, a w 1991 roku zrezygnował z członkostwa w Polskim PEN Clubie. Od 1992 roku na stałe mieszka w Warszawie. Podczas ostatnich kilku lat został uhonorowany wieloma nagrodami.

Zbigniew Herbert zmarł 28 lipca 1998r. w Warszawie. Śmierć poety była wielkim ciosem dla wszystkich jego przyjaciół. Niedługo przed śmiercią chory Herbert rozmawiał telefonicznie z Miłoszem. Chyba najserdeczniej od czasu gdy ich drogi się rozeszły. W dniu pogrzebu prezydent RP Aleksander Kwaśniewski odznaczył Herberta pośmiertnie Orderem Orła Białego. Żona Herberta odmówiła jednak przyjęcia nagrody.


Twórczość Zbigniewa Herberta

Zbigniew Herbert jest poetą znanym i cenionym w Polsce i za granicą. Jego wiersze były tłumaczone na język angielski (wydany dzięki pomocy Czesława Miłosza w 1968 roku wybór Selected Poems), włoski, czeski, holenderski i szwedzki. Do najważniejszych nagród, którymi wyróżniony został Herbert należą: nagroda im. Nikolausa Lenaua (1965), nagroda im. Herdera (1973) i nagroda im. Petraki (1978). Kolejne etapy twórczości poety przedstawi poniższe zestawienie:

Jaskinia filozofów (dramat w 3 aktach) - na łamach Twórczości 1956
Struna światła - 1956
Hermes, pies i gwiazda (wiersze i proza) - 1957
Studium przedmiotu - 1961
Barbarzyńca w ogrodzie (eseje) - 1962
Napis - 1969
Pan Cogito - 1974
18 wierszy - 1983
Raport z oblężonego Miasta - 1984
Elegia na odejście - 1990
Rovigo (nagroda Literatury) -1992
Martwa natura z wędzidłem (nagroda im. Kazimierza Wyki) - 1991-93
Epilog burzy - 1998


Czym jest poezja Herberta? To pytanie zadają sobie koledzy-poeci, krytycy literaccy i inni, ktorym bliskie jest dzieło Z. Herberta. Oto wypowiedzi niektórych z nich:

Wisława Szymborska dla Gazety Wyborczej

Na każdy jego wiersz się czekało, każdą kolejną książkę omawiało w gronie miłośników pezji jako wydarzenie artystyczne i moralne wielkiej wagi. Można było ręką zasłonić nad wierszem nazwisko autora, a i tak tekst jego był zawsze rozpoznawalny. Dane mu było mówić głosem własnym, co zdarza się tylko wielkim artystom. Jego twórczość to w literaturze, nie tylko polskiej, ale i światowej, wartość bezwzględna. Czas jej nie skruszy, bo zawsze będą czekały ludzi dramatyczne wybory, nadzieje i złudzenia, i konieczność rozpoznania prawdy w zamęcie rzeczywistości. A o tym właśnie pisał Herbert aż do śmierci. Należy mu się wieczność, że robił to tak pięknie.

 
Czesław Miłosz dla Gazety Wyborczej

Ze Zbigniewem Herbertem byłem w bardzo ścisłej, długiej przyjaźni. Mieszkał długo w Paryżu i tam się właśnie spotykaliśmy. To była bardzo gorąca przyjaźń, urwała się jakiś czas temu. Miesiąc temu telefonowałem do niego, odbyliśmy bardzo serdeczną rozmowę, która zlikwidowała rozmaite nieporozumienia.

Wcześnie zacząłem go tłumaczyć na jezyk angielski, ponieważ jego twórczość bardzo do mnie przemawiała. Byłem znacznie starszy i poczuwałem się do obowiązku działania jako promotor, jako ten, który pokazuje polską poezję. Nikt spośród polskich poetów nie nadawał się do tego lepiej niż Herbert. Najpierw ogłaszałem jego wiersze w czasopismach, później umieściłem w antologii polskiej poezji powojennej, która ukazała się bodaj w 1965 roku. W 1968 roku wydałem jego "Wiersze wybrane".

Herbert był człowiekiem bardzo skomplikowanym psychicznie, jego poezja jest odbiciem tych zmiennych stanów. To był człowiek, który mało pisał o sobie. Jego poezja była kaligraficzna. Tylko w paru wierszach, jak te w ostatnim tomie, zbliżył się do spraw osobistych. W tym tomie są wiersze bardzo przypadkowe, ale równocześnie są takie, które stanowią jakby pożegnaniem z życiem, rodzaj testamentu, na przykład bardzo wzruszający "Brewiarz".

Gustaw Herling-Grudziński w rozmowie z Rzeczpospolitą

To jest straszliwy cios dla nas wszystkich. Umarł jeden z najwybitniejszych pisarzy polskich, znakomity poeta, świetny eseista, no i, pozwolę sobie na ten akcent osobisty, bliski mi człowiek i przyjaciel. Bardzo nad tym cierpię, że nie dożył dnia, w którym stałby się laureatem, bardzo zasłużonym laureatem, literackiej Nagrody Nobla. Ale w sercach jego admiratorów i czytelników jest on już niewątpliwie, i był od dość dawna, takim właśnie laureatem noblowskim. Z perspektywy zagranicy chcę dodać, że należy on do najbardziej znanych pisarzy polskich w innych krajach. Kilka miesięcy temu jeden z największych włoskich wydawców, Adelphi z Mediolanu, opublikował wybór wierszy Zbyszka ze wstępem Josifa Brodskiego.

 

Marta Wyka w rozmowie z Rzeczpospolitą

Nie chciałabym mówić banałów i rzeczy oczywistych, że odszedł jeden z najwybitniejszych polskich twórców dwudziestego stulecia. Chciałam jednak zauważyć, że dwa ostatnie tomiki Herberta: "89 wierszy" i "Epilog burzy" będą teraz czytane inaczej, nie jako kanon, tylko jako ostatnie słowo poety, o którym jeszcze nie wiedzieliśmy, że będzie słowem ostatnim. Wśród tych dwóch książek może nawet ważniejsze jest "89 wierszy", w których Herbert pokazał nam samego siebie we własnym wyborze, stworzył autoportret artysty, moralisty i człowieka swojego stulecia. Bardzo charakterystyczne, że ten tom zamyka nieduży wiersz zatytułowany "Kamyk", czyli kończy się on wyjściem do elementów pierwotnych, do czegoś co jest i na początku, i na końcu. Myślę, że ta symbolika ostatnich wierszy Herberta, tego co on sam o sobie sądził, będzie teraz dla nas bardzo ważna.

Karl Dedecius - były dyrektor niemieckiego Instytutu Kultury Polskiej w Darmstadt, wybitnytłumacz literatury polskiej - wypowiedź dla Rzeczypospolitej

Śmierć Zbigniewa Herberta nie jest dla mnie wielką niespodzianką, ponieważ wiedziałem, że poeta chorował od dłuższego czasu. Dotyka mnie ona jednak w najgłębszy sposób, bo byliśmy serdecznie zaprzyjaźnieni. Od lat pięćdziesiątych tłumaczę jego wiersze, należy on do mojego pokolenia i razem z utworami Szymborskiej i Różewicza był mi najbliższy z polskich poetów współczesnych. Herbert żył życiem bardzo skomplikowanym i cierpiał z powodu swoich przyjaciół i z powodu swoich wrogów, z powodu swojej ojczyzny, Europy i świata. Z biegiem czasu doszły do tego jeszcze banalne cierpienia fizyczne i dlatego wiedziałem, że to życie jest skomplikowane i nie będzie wieczne. Wieczne są natomiast jego wiersze, bo był on nie tylko jednym z największych polskich poetów tego stulecia, ale także jednym z największych liryków Europy i chyba ze współcześnie żyjących poetów do tej Europy najbardziej przywiązany, jeśli chodzi o jego edukację, charakter, tradycje rodzinne i intelektualne. Twórczość Herberta została wyżej oceniona w Niemczech niż twórczość innych polskich poetów. Otrzymał w naszym kraju z piętnaście nagród, a jego liryka ma największe nakłady sięgające stu tysięcy, a to jest olbrzymia liczba. Był najbardziej znanym, najczęściej drukowanym w prasie i publikowanym w niemieckim radiu polskim poetą.

Adam Michnik w artykule w Gazecie Wyborczej 29. lipca 1998

Naznaczył swoją epokę. Był świetnym eseistą, autorem wybitnych sztuk teatralnych i genialnym poetą. Wytworzył własny język - język pokornego heroizmu, autoironicznej odwagi, romantyzmu ducha rozmiłowanego w klasycznym kanonie piękna, europejskiej polskości.

Był poetą, który z dumą pełną determinacji opowiadał o Polsce podbitej i poniżonej; o jej smutnej godności, gdy już tylko sny nie zostały upokorzone. Zapisał najwspanialsze karty dwudziestowiecznych dziejów polskiego honoru. Pisał językiem przejrzystego piękna, świadomego swej kruchości. Potrafił jednak słowa czułe i kruche wiązać w taki sposób, że stawały się twarde jak metal: "Bądź wierny Idź". Ta fraza na zawsze dźwięczeć będzie w polskiej mowie.

Uformował go czas konfrontacji duchowej z totalitarnym barbarzyństwem, któremu stawiał czoło z podziwu godną konsekwencją. Wiersze Zbigniewa Herberta stały się w latach 70. i 80. modlitwą mojego pokolenia; "Pan Cogito" stał się naszym przewodnikiem po trudnych czasach, kiedy rządził potwór. Ten potwór:

jest jak ogromna depresja
rozciągnięta nad krajem
nie da się przebić
piórem
argumentem
włócznią
gdyby nie duszny ciężar
i śmierć którą zsyła
można by sądzić
że jest majakiem
chorobą wyobraźni
ale on jest
jest na pewno
jak czad wypełnia szczelnie
domy świątynie bazary
zatruwa studnie
niszczy budowle umysłu
pokrywa pleśnią chleb
dowodem istnienia potwora
są jego ofiary
jest dowód nie wprost
ale wystarczający.

Z tym potworem zmagał się poeta bez przerwy. W tych zmaganiach bywał finezyjny i brutalny, nieraz uderzał na odlew, a nieraz na oślep. Zawsze jednak przywoływał potęgę smaku, który nakazywał poecie stanąć na wysokości zadania, to znaczy spojrzeć losowi prosto w oczy.

Teraz został przyjęty do grona zimnych czaszek, do grona swych przodków Gilgamesza, Hektora, Rolanda, obrońców królestwa bezkresu i miasta popiołów; do grona Kochanowskiego, Mickiewicza, Słowackiego.

Zbigniewa Herberta opłakuje dziś cała Polska, niezależnie od ideologicznych barw i kulturalnych opcji. Gdy wypowiadał się o sprawach środowiskowo-politycznych, nie odbiegał od norm polskiego piekła, w którym pogrążyły nas ostatnie lata; gdy przemawiał wierszem, osiągał doskonałość i mądrość serca właściwą tylko arcydziełom.

Był czas, gdy miałem zaszczyt obcować blisko ze Zbigniewem Herbertem. Jego wiersze pozwoliły mi przetrwać trudne więzienne lata. Nigdy o tym nie zapomniałem.

Potem nasze drogi rozeszły się gwałtownie. Jego wypowiedzi politycznych z ostatnich lat często nie potrafiłem zrozumieć. Ale jego wiersze zawsze wprawiały w zachwyt i zadumę.

I tak już pozostanie:

Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą. Ciężko wyznać:
na taką miłość nas skazali
taką przebodli nas ojczyzną.

Na podstawie opracowania Piotra Rykaczewskiego

 

  © XIV Liceum Ogólnokształcące im. Zbigniewa Herberta w Lublinie